Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową
Bezpieczne zakupy
Idosell security badge

GANG CZWORGA. REMOTE ID PO CZESKU.

2023-09-27
GANG CZWORGA. REMOTE ID PO CZESKU.

Dzięki niezdecydowaniu EASA i FAA temat wraca jak bumerang, dając nam szansę cyklicznego o nim przypominania – a jest o czym przypominać. Za chwilę bowiem możemy się stać nielegalni! Remote ID – co dziś wiemy, co nas dotyczy, a co nie i, oczywiście, ile to kosztuje?


Jak bumerang

O Remote ID pisaliśmy jakiś czas temu, wierząc, że już za chwilę stanie się ono rzeczywistością i przestanie wzbudzać emocje. Jednak agencje zarządzające bezpieczeństwem przestrzeni powietrznej miały inny plan – temat wraca i znika, falami, w rytm urzędniczych decyzji. Ostatnia – w tym przypadku wyrwała się FAA – po raz kolejny przesuwa termin wdrożenia obowiązku posiadania systemu zdalnej identyfikacji o 6 miesięcy. Czyli na Zachodzie bez zmian. Może z tą różnicą, że to przesunięcie wiąże się z rekomendacją „nie czekać”, co oznacza, że to już (chyba) ostatni raz.
EASA na razie milczy – i nikt nie wie co to właściwie oznacza. Czy to już, czy jeszcze nie? Jedynymi, którzy postępują racjonalnie w tej sytuacji są producenci sprzętu. Ci, konsekwentnie, rozwijają swoje produkty i poszerzają ofertę. I będą gotowi – i na 1 stycznia 2024, i na później.


Remote ID po czesku

Czeska firma Dronetag była zdaje się pierwszym europejskim podmiotem, który pokazał urządzenie obsługujące Remote ID. Było to wtedy, kiedy zdalna identyfikacja miała być obowiązkowa za pierwszym razem – czyli dawno temu – i premiera przeszła właściwie niezauważona. Od tej chwili Dronetag regularnie pokazuje nowe wersje urządzeń, a termin wdrożenia przepisów przesuwa się z podobną częstotliwością. My jednak stawiamy na Czechów w tej przepychance, podziwiając ich konsekwencję i pomysłowość.


Było ich dwóch, a potem czterech…

Dwaj pierwsi bracia Dronetag – Mini i Beacon – to rozwiązania kompletne, dla posiadaczy dronów, którzy nie chcą ingerować w swoje urządzenie i wolą, żeby za Remote ID odpowiadało coś, co radzi sobie samodzielnie – ma własne zasilanie i wszystkie niezbędne dane. Dwaj młodsi – DRIBS – to rozwiązania dla profesjonalistów i zaawansowanych amatorów, którzy szukają czegoś, co można zintegrować z ich własnymi konstrukcjami, a sam DRI – dodatkowo dla producentów dronów. I to zasadnicza różnica między dwójką starszych i młodszych braci Dronetag – starsi mogą operować samodzielnie, niezależnie od systemów drona, młodsi – potrzebują choćby energii.

Dronetag Mini

Dronetag Mini, wbrew nazwie jest maxi. To model wszystkomający i pewnie dlatego też największy w ofercie, choć nadal mniejszy od paczki zapałek (dla młodszych czytelników – zapałki służyły do rozpalania ognia i były oferowane w pudełkach o wymiarach 54 x 36 x 16 mm). Wewnętrzny akumulator o pojemności 500 mAh wystarczy na 14 godzin ciągłego zasilania obu obecnych na pokładzie systemów: Broadcast i Network RID. Zamknięty w plastikowej obudowie mały gigant ma wszystko: własny GNSS, akcelerometr i barometr a także dwie wbudowane anteny – BLE i LTE. Te ostatnie mogą zostać zastąpione antenami zewnętrznymi, podłączanymi do dwóch gniazd MMCX. Biorąc pod uwagę niezależność od systemów drona – można go traktować właściwie jako dodatkowe zabezpieczenie przez zaginięciem.

Dronetag Beacon

Producent na swojej stronie informuje, że to urządzenie „entry-level”, choć swoją funkcjonalnością wygrywa z innymi urządzeniami, które wcale nie mają być „oszczędnościowe”. Nic dziwnego – Beacon mógłby się nawet w tej chwili obrazić. W malutkim ciele (37×26×16 mm !) kryje się malutka bateria (200 mAh), która pozwala mu pracować nawet dłużej niż większy brat – bo 16 godzin! Beacon udostępnia jedynie Broadcast Remote ID – co jednak nie musi być wadą, bowiem szczegółów dotyczących Network Remote ID nie znamy do dziś, a obowiązkowy w najbliższym, przewidywalnym czasie, będzie jedynie ten pierwszy system. Waga urządzenia – 16 gram – nie zmienia niczego w przypadku przytłaczającej większości UAV. Zewnętrzna, dodatkowa antena Bluetooth poprawi zasięg. Zarówno Beacon jak i większy brat Mini są według producenta zgodne z normą ADS-STAN prEN 4709 i posiadają certyfikację FAA (EASA nie śpieszy się z wydawaniem swoich certyfikatów).

Dronetag DRI i Dronetag BS

Za ich powstaniem stała ta sama potrzeba – miniaturyzacji. Dwaj młodsi bracia Dronetag nie mają własnego zasilania, a do pracy potrzebują systemów drona. To rozwiązania integrowane – dlatego nie przydadzą się tzw. zwykłemu użytkownikowi. Pierwsze – DRI – to model przygotowany z myślą o producentach dronów. Obsługuje Broadcast RI, zadowala się właściwie powietrzem (średni pobór prądu to 3 mA), ma wymiary większego paznokcia i wspiera MAVlink 2 (oprócz standardowego UART). Drugie – BS, czyli Basic Solution, to takie DRI dla hobbystów. Ma nieco większy apetyt na prąd – ale nadaje w ramach Broadcast RI nawet na odległość 3 kilometrów! W przypadku obu młodszych braci na pewno udała się miniaturyzacja – oba urządzenia ważą w okolicach 1 grama i z pewnością uda się je schować pod obudową dowolnego drona.

Reasumując: oferta Dronetag obejmuje obecnie 4 urządzenia. Pierwsze – Dronateg Mini – to urządzenie obsługujące Broadcast RI i Network RI. Jest samodzielne i samowystarczalne i obsługuje znane obecnie standardy RI. Drugie – Dronetag Beacon – to mniejsza wersja, pozbawiona obsługi Network RI, nadal zamknięta w obudowie, z własnym zasilaniem i sensorami. Trzecie i czwarte to rozwiązania dla profesjonalistów i zaawansowanych hobbystów – ich racją istnienia jest integracja z istniejącymi lub nowo projektowanymi dronami. Wszystkie urządzenia marki Dronetag znajdziecie w naszym sklepie.

Pokaż więcej wpisów z Wrzesień 2023

Polecane

pixel